Wycieczka klasy 3ta do Gdańska i okolic

Aby przeżyć przygodę trzeba opuścić wygodny tapczan, fotel komputerowy i swoje łóżko – tak twierdzi Pan Samochodzik, Tomek Sawyer, Sindbad i pewnie wielu innych mądrych ludzi. I tak właśnie jest. Uczniowie z klasy 3ta w środę 27 maja o 8.00 nie spotkali się w szkole, ale na dworcu PKP, aby wyruszyć po swoje przygody. A podczas tych trzech dni wyprawy po Gdańsku i okolicach przytrafiło się ich sporo: przejażdżka kołem młyńskim, porwana czapka przez wiatr do morza i odnaleziona czapeczka, jazda 1-ą klasą z jakimś biletem typu 'what is this’ i dyskusja z 'niemiecką’ panią konduktor, przebita dętka w rowerze, udział Janka w programie 'Matura to bzdura’, jazda tramwajem w te i z powrotem itp.

Sama organizacja wycieczki to jedna wielka przygoda: proszę pana a gdzie jedziemy, kiedy? gdzie śpimy? a ja chcę pokój 4-osobowy, a ja z nim nie chcę, a ja już tam byłem, a czemu tak wcześnie wyjeżdżamy, a czemu tak późno wracamy, a czemu tak długo, tak krótko, a czemu tak daleko, a po co my tam jedziemy. Uph … W końcu po trzech miesiącach pytań, pokonaniu różnych problemów i podjęciu dziesiątków decyzji się udało. Organizacja to proces bardzo odkrywczy – można się wiele dowiedzieć o swoich podopiecznych, ich preferencjach, temperamentach, oczekiwaniach, planach, marzeniach. Ale jeszcze więcej można się dowiedzieć już na samej wycieczce – podczas wspólnej podróży, w tramwaju, autobusie MZK, SKM, PKM, ZTM, na rowerze, podczas odkrywania i podziwiania zabytków, wspólnych rozmów przy posiłkach, w końcu w pokojach naszego apartamentu. To trochę podobnie jak z liskiem Antosiem z Małego Księcia.

Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Wspaniale było poczuć smak szkolnej wycieczki, wiatr we włosach, bryzę morską, morski piasek, niezliczoną ilość mniej lub bardziej dziwnych pytań, unikatowe zapachy w pokojach chłopaków, ciekawe potrawy przyrządzane przez nich. Przez cały czas towarzyszyła nam piękna, majowa pogoda, zachodni wiatr, w dzień słońce, nocą księżyc w drugiej fazie. Dziękuję wszystkim, którzy pomagali w organizacji, szczególne podziękowania dla p. Kingi Rak, bez której ta wycieczka nie byłaby taka fajna, za opiekę nad młodzieżą i za wszystkie piękne zdjęcia jej autorstwa. Zabytków i atrakcji w Gdańsku i okolicy pozostało jeszcze na 10 takich wycieczek. I pewnie tyle samo przygód. Ahoj, przygodo!

Adam Strzelczyk