Tym razem stanęliśmy z aparatami na wiadukcie nad obwodnicą. Z góry obserwowaliśmy przejeżdżające samochody, których światła zamieniały się w kolorowe linie przecinające noc. Każde ujęcie to inna historia ruchu i czasu zatrzymanego w kadrze.
Aby uchwycić ten efekt, ustawiliśmy aparaty na statywach i eksperymentowaliśmy z długim czasem naświetlania – nawet do 30 sekund. Dzięki temu reflektory aut malowały w kadrze świetliste ścieżki, tworząc niepowtarzalne kompozycje.
Na niebie towarzyszył nam niezwykły widok – pełnia Księżyca (5.11). Tego dnia nasz satelita znalazł się najbliżej Ziemi od wielu lat – zaledwie około 356 600 km, co sprawiło, że był większy, jaśniejszy i wyjątkowo fotogeniczny.
To spotkanie pokazało, że fotografia to połączenie cierpliwości, kreatywności i odrobiny kosmicznego szczęścia.
Efekty? Zobaczcie sami!


















Najnowsze komentarze